Wczoraj wieczorem przeszukałem bagażnik, ale kąpielówek i okularków tam nie znalazłem. Wróciwszy do domu zajrzałem jednak do szafy, wyciągnąłem torbę, którą miałem na ostatnim rejsie i tam były. Przerzuciłem je więc do torby, którą biorę na basen.
Dziś rano wychodząc spod prysznica na halę basenową popatrzyłem jeszcze raz na sprzęt, który trzymałem w ręku i utwierdziłem się w przekonaniu, że mam wszystko. Z pewną fałszywą nutką gdzieś na dnie podświadomości, ale patrząc jeszcze nie widziałem.
Stanąwszy nad brzegiem basenu zacząłem zakładać... a właściwie nie zacząłem, bo zabrakło mi pierwszego elementu.
Poprzednio nie miałem kąpielówek, a potem okularków, więc teraz przyszła kolej na co? Na czepek.
Na szczęście wiedziałem, że mam go w torbie, musiałem się więc tylko cofnąć do szafki.
No to teraz zostało mi już tylko zapomnieć deski.
A nie, przepraszam, jeszcze klapki i ręcznik.
Czyli za dwa tygodnie znowu zacznę chodzić z kompletem sprzętu.
Mam wrażenie, że nieuchronnie nadciąga starość.


szyper 09.10.2013, 08:55

Najwyżej po pływaniu ubiorę się na mokro.

dees 08.10.2013, 12:33

klapek jak zapomnisz to pół biedy, da się boso. bez czepka i bez deski też można. ale bez ręcznika to już gorzej...